Wzornictwo usług a projektowanie interakcji – rozmowa z Marcinem Chłodnickim

Dr Marcin Chłodnicki pracuje w Katedrze Usług Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu i jest specjalistą w dziedzinie wzornictwa usług (service design). Wiedzę akademicką weryfikuje i pożytkuje w praktyce, współpracując ze światowymi potentatami (Allen Consulting, KSDP Design: Coca-Cola, VW, TNT, Levi’s), a także doradzając polskim klientom. Do współpracy zaprosili go m.in. Dominet Bank SA, Bank Zachodni WBK SA, Invest-Bank SA, Krajowa Rada Radców Prawnych, Dialog SA, MiniMAL i in.

Marcin prowadzi także bloga service design | wzornictwo usług.

Bardzo się cieszę, że Marcin zgodził się odpowiedzieć na moje pytania na temat projektowania usług i tego, jak wiąże się ono z projektowaniem interakcji. Jak zobaczycie zrobił to bardzo profesjonalnie i wyczerpująco :) Pytania poniżej są ode mnie – cała reszta od Marcina.
Zobacz więcej »

Problemy z terminologią

Dawno, dawno temu (czyli jakieś 5 lat temu :) ), kiedy nie było jeszcze niczego (prawie: istniał już dział „architektury informacji” w Zentropy Partners, w którym prowadziliśmy pierwsze badania użyteczności, zaczynał Uselab, byli projektanci w największych portalach) Tomek Karwatka wprowadził do powszechnego obiegu pojęcie „web-usability”. Dzięki intensywnie prowadzonej działalności popularyzatorskiej (m.in. blog webusability.pl, Kurs usability) Tomek zasłużył sobie na miano jednego z twórców rynku na usługi usability w Polsce.

Gdy 3 lata temu zakładałem tego bloga chciałem pokazać, że projektowanie interfejsów to coś więcej, niż tylko użyteczność. W pierwszym tekście, który umieściłem na blogu (wcześniej opublikowanym w „Marketingu w Praktyce”) starałem się wyjaśnić, czym jest user experience i dlaczego jest ważne. Nie było to u nas jeszcze wtedy zbyt dobrze znane, ani popularne pojęcie.

Z różnych rozmów wiem, że wiele osób z branży postrzega obecnie określenie „usability” jako ograniczające. Nie czują, że opisuje ono w pełni to czym się zajmują, ale z drugiej strony nie zamierzają z niego rezygnować, jeśli dobrze znają już to pojęcie klienci i tyle wysiłku zostało włożone w jego promocję.

Jak wiadomo najciemniej jest pod latarnią, a szewc w dziurawych butach chodzi i jako specjaliści od użyteczności i prostoty mamy w swoim ogródku straszny bałagan terminologiczny: „specjalista usability”, „architekt informacji”, „projektant interakcji”, „user experience designer”, „projektant HCI”, „UI designer”, „projektant funkcjonalny” to wszystko nazwy stanowisk, które mogą opisywać osoby wykonujące w dużym zakresie tę samą pracę (albo i nie).

Można się w tym pogubić. Czasem w komentarzach na uxdesign widzę, że niektórzy czytelnicy mają problemy ze zrozumieniem różnic w nomenklaturze. Często pojęcia związane z projektowaniem używane są bez zrozumienia, np. co jakiś czas czytam w informacjach prasowych różnych firm, że przygotowano serwis o „wysokim user experience”. Doświadczenia użytkownika mogą być takie lub inne, złe albo dobre, ale „wysokie”? User experience to cecha jakościowa, nie ilościowa.

Ten wpis ma być małą pomocą, jeśli chodzi o definicje różnych zagadnień wiążących się z usability i UX. Zobacz więcej »

Service design – projektowanie usług

Najbardziej gorące hasło ostatniego roku w świecie user experience (na Zachodzie oczywiście), to „service design”. Za Oceanem wiele firm zajmujących się projektowaniem interfejsów użytkownika mówi teraz, że zajmują się właściwie projektowaniem usług. Powstają nowe firmy specjalizujące się w „service design”. O co chodzi?
Zobacz więcej »

Użyteczność – Q&A

Idąc w ślady Marka Kasperskiego postanowiłem opublikować na blogu pełen tekst odpowiedzi jakich udzieliłem jakiś czas temu na pytania dotyczące usability zadane mi temu przez Grzegorza Miłkowskiego z Interaktywnie.com.
Grzegorz rozesłał te pytania do osób zajmujących się użytecznością w Polsce zbierając materiały do raportu Interaktywnie na temat usability. Tylko część z moich wypowiedzi pojawiła się w raporcie, a myślę, że niektóre rzeczy mogą być ciekawe dla czytelników. (Dla mnie samego interesujące było przeczytanie odpowiedzi Marka na te same pytania.)
Zobacz więcej »

Eyetracking w badaniach usability

Nielsen Norman Group opublikowało 160-stronicowe opracowanie dotyczące metodyki prowadzenia badań eyetrackingowych służących testowaniu użyteczności. Raport powstał przy okazji prac na książką „Eyetracking Web Usability” (Jakob Nielsen i Kara Pernice, New Riders Publishing), zapowiadanej już przeszło rok temu, ale ciągle czekającej na wydanie. Dokument PDF jest dostępny do pobrania tutaj całkowicie za darmo. Polecam – sporo konkretnych informacji, chociaż nie ze wszystkim się zgadzam :)

Nielsen i Pernice zwracają uwagę na ważne rozróżnienie – chociaż badania eyetrackingowe polegają na pomiarze reakcji fizjologicznej, to można do nich podchodzić zarówno ilościowo jak i jakościowo. Podejście jakościowe wymaga mniejszej liczby respondentów i może okazać się nawet lepsze w przypadku testowania usability. W takiej sytuacji nie można jednak polegać wyłącznie na heatmapach agregujących wyniki od wszystkich przebadanych osób, ale należy oddzielnie przeanalizować poszczególne przypadki.

Osobiście mam wątpliwości, co do zalecenia stosowania metody think aloud przy eyetrackingu, bo rozmowa z moderatorem może naprawdę mocno zaburzać wyniki. Nie negowałbym za to testowania statycznych projektów graficznych stron, co daje możliwość przebadania architektury informacji podczas projektowania serwisu i ułatwia analizę ilościową, dzięki lepszej kontroli nad ekspozycją materiałów osobom badanym. Chociaż jest to sztuczna sytuacja, to można przeprowadzać w ten sposób z powodzeniem testy zadaniowe i sprawdzać jak postrzegają projekty użytkownicy.

W opracowaniu nie znajdziemy niestety nic na temat interpretacji wskaźników – trzeba poczekać na książkę.

Przy okazji mała reklama: dział User Experience agencji K2 Internet oferuje badania eyetrackingowe serwisów internetowych i materiałów reklamowych. Potencjalnych klientów zachęcam do zapoznania się z naszą ofertą badawczą (PDF) oraz projektową (PDF) :)

O neuromarketingu

Zastosowanie badań neuropsychologicznych w marketingu budzi kontrowersjenie trudno tu o nadużycia, na pewno jednak warto śledzić co dzieje się w tej dziedzinie – powinni to robić również specjaliści od user experience, bo i przecież całe HCI stoi jedną nogą w psychologii poznawczej. Trafiłem ostatnio na dobre i wyważone wprowadzenie w temat neuromarketingu, jakim jest white paper przygotowany na kongres ESOMAR 2006 przez Jane E. Raymond (Professor of Experimental Consumer Psychology, Bangor University, UK) oraz Grahama Page’a (vice-president Millward Brown). Polecam wszystkim, którzy zastanawiają się, o co w tym chodzi, co z tego wynika i jak do tego podchodzić.