Eyetracking w badaniach usability
Nielsen Norman Group opublikowało 160-stronicowe opracowanie dotyczące metodyki prowadzenia badań eyetrackingowych służących testowaniu użyteczności. Raport powstał przy okazji prac na książką „Eyetracking Web Usability” (Jakob Nielsen i Kara Pernice, New Riders Publishing), zapowiadanej już przeszło rok temu, ale ciągle czekającej na wydanie. Dokument PDF jest dostępny do pobrania tutaj całkowicie za darmo. Polecam – sporo konkretnych informacji, chociaż nie ze wszystkim się zgadzam
Nielsen i Pernice zwracają uwagę na ważne rozróżnienie – chociaż badania eyetrackingowe polegają na pomiarze reakcji fizjologicznej, to można do nich podchodzić zarówno ilościowo jak i jakościowo. Podejście jakościowe wymaga mniejszej liczby respondentów i może okazać się nawet lepsze w przypadku testowania usability. W takiej sytuacji nie można jednak polegać wyłącznie na heatmapach agregujących wyniki od wszystkich przebadanych osób, ale należy oddzielnie przeanalizować poszczególne przypadki.
Osobiście mam wątpliwości, co do zalecenia stosowania metody think aloud przy eyetrackingu, bo rozmowa z moderatorem może naprawdę mocno zaburzać wyniki. Nie negowałbym za to testowania statycznych projektów graficznych stron, co daje możliwość przebadania architektury informacji podczas projektowania serwisu i ułatwia analizę ilościową, dzięki lepszej kontroli nad ekspozycją materiałów osobom badanym. Chociaż jest to sztuczna sytuacja, to można przeprowadzać w ten sposób z powodzeniem testy zadaniowe i sprawdzać jak postrzegają projekty użytkownicy.
W opracowaniu nie znajdziemy niestety nic na temat interpretacji wskaźników – trzeba poczekać na książkę.
Przy okazji mała reklama: dział User Experience agencji K2 Internet oferuje badania eyetrackingowe serwisów internetowych i materiałów reklamowych. Potencjalnych klientów zachęcam do zapoznania się z naszą ofertą badawczą (PDF) oraz projektową (PDF)
Podobne wpisy
Komentarze (3)
Trzy lektury na koniec sierpnia : WebAudit Blog napisał(a) to sie 31 09 at 23:00[...] raporcie pisał też Maciej Lipiec, który jako praktyk z paroma rzeczami się nie zgodził, ale też poleca. [...]
Autorzy stwierdzają „There are some obvious drawbacks to using think aloud even without eyetracking” po czym następuje długa lista drawbacków, a więc są świadomi ograniczeń tej metody.
PS Think aloud to „rozmowa” z moderatorem? Od kiedyż to?;)
Co z tego, jak i tak polecają think aloud, a odradzają PEEP. Moje doświadczenia są z kolei takie, że PEEP działa super, a think aloud może rozwalić badanie. Może w podręcznikach think aloud to nie rozmowa, ale w praktyce zwykle jest, bo ludzie przestają mówić, kiedy się ich do tego nie zachęca, poza tym jak mówią coś niejasnego, to prosisz o wyjaśnienie.

