Trzy książki o designie

Niewiele czytam książek branżowych i nie przepadam za pozycjami opisującymi konkretne przepisy na różne rozwiązania projektowe w interfejsach użytkownika. To bardzo szybko się dezaktualizuje – wolę książki, które mówią o designie na nieco wyższym poziomie abstrakcji. „The Design of Everyday Things” Dona Normana zostało wydane ponad 20 lat temu i nadal jest aktualne!

Dziś kilka impresji na temat książek, które ostatnio przeczytałem.

Marcin Sikorski, „Interakcja człowiek-komputer”, Wydawnictwo PJWSTK, 2011

Marcin Sikorski, Interakcja człowiek-komputer

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o tej książce bardzo się ucieszyłem. Wreszcie pierwsza rzetelna naukowo (podręcznik dla studentów) publikacja na temat HCI po polsku! Równie zadowolony byłem po pobieżnym jej przekartkowaniu (czego dałem wyraz na Facebooku), niestety kiedy zacząłem ją czytać mój entuzjazm słabł z każdą stroną… To rzeczywiście jest typowy polski podręcznik – niestety i ze wszystkimi wadami, które się z tym wiążą.

Książka wydana jest dość marnie – słabe ryciny, czarno-białe screeny z interfejsów. Zawiera masę informacji, które potraktowane są jednak bardzo skrótowo, wygląda to tak, jakby ambicją autora było poruszenie jak największej liczby tematów. (Przy encyklopedycznej formule książki przeszkadza bardzo brak indeksu terminów.) Mam wrażenie, że wiele rzeczy zostało wymienionych, bo tak wypadało, natomiast mało z tego wynika. Pan Marcin pisze np. na temat praw Fittsa i Hicka, podaje nawet szczegółowe wzory, nie podaje jednak praktycznego ich zastosowania, mówi nawet, że takiego w zasadzie brak! Po co więc zaprzątać sobie tym głowę? Pisze o GOMS, robi to jednak w taki sposób, że czytelnik nie wyniesie z tego żadnej praktycznej wiedzy o zastosowaniu tej metody (lepiej poczytać „Humane Interface” Raskina). Pisząc o narządzie wzroku człowieka musi wyliczyć, że oko składa się m.in. z czopków i słupków, choć do niczego to niepotrzebne. Długie fragmenty poświęcone psychologii poznawczej robią wrażenie czegoś zbędnego i przestarzałego (wydają się być oparte na wiedzy z „Psychologii przetwarzania informacji” Normana z lat 70-tych). Przykłady interfejsów trącą myszką, o interfejsach dotykowych, które są już codziennością mowa jak o czymś, co jest nowością. Obawiam się, że praktycy niewiele wyniosą z tej książki, a nawet dla studentów którzy czytają anglojęzyczne serwisy o user experience, korzystają z iPhone-ów i przeglądają EngadgetaSmashing Magazine będzie ona czymś archaicznym. Główną zaletą tej pozycji jest to, że wreszcie mamy zebrane w formie książkowej klasyczne informacje, które pojawiały się do tej pory w na blogach różnych zapaleńców – przetłumaczone heurystyki Nielsena, spis norm ISO związanych z użytecznością i temu podobne.

Nie chcę wyjść na malkontenta – mimo wszystko bardzo fajnie, że taka pozycja się ukazała. Wiele z opisywanych zagadnień pojawia się chyba po raz pierwszy w polskiej literaturze i dr Sikorskiemu należą się za to gratulacje, ale widzę tu trochę zmarnowany potencjał. Kilka rozmów z różnymi osobami z branży o tej książce potwierdziły, że nie jestem w swojej opinii odosobniony.

Brakuję mi książki, która by mówiła, jak projektowanie interakcji wygląda w rzeczywistości, w procesie, w realnych przedsiębiorstwach, ze wszystkimi ograniczeniami, rozterkami, problemami i trickami…

Jacob Schneider i Mark Stickdorn, „This Is Service Design Thinking”, BIS Publishers, 2011

This Is Service Design Thinking

To także podręcznik, ale jakże inny… Od strony edytorskiej książka wydana jest po prostu przepięknie – dawno nie widziałem tak ładnie i ciekawie zaprojektowanej pozycji. Widać też, że jest to książka stworzona przez praktyków – jest prosto napisana (raczej dla początkujących), ale bardzo konkretna. Ciekawy był też proces jej powstania – w dużej mierze przez crowdsourcing. To chyba pierwsza i jedyna tak wyczerpująca pozycja na temat projektowania usług dostępna w tym momencie. Podzielona została na trzy części oznaczone innymi kolorami: teoretyczne wprowadzenie, toolbox z metodami oraz case studies. I o dziwo ta pierwsza część jest chyba najciekawsza. Rzecz warta polecenia dla osób zainteresowanym tym tematem.

Matthew Frederick, „101 Things I Learned In Architecture School”, The MIT Press, 2007

Matthew Frederick, 101 Things I Learned In Architecture School

Zgrabna mała książeczka na jeden wieczór z dobrymi radami dla architektów – takich którzy projektują budynki 🙂 Ale, ale tak naprawdę jest tam sporo ciekawych refleksji na temat designu w ogóle i sporo rzeczy, które można odnieść także do projektowania interfejsów. Dla mnie bardzo inspirująca i przyjemna lektura.

Książka ma formę krótkich haseł/porad/złotych myśli zilustrowanych zawsze jakimś rysunkiem, np:

  • An architect knows something about everything. An engineer knows everything about one thing.
  • Engineers tend to be concerned with physical things in and of themselves. Architects are more directly concerned with the human interface with physical things.
  • Architecture begins with an idea.
  • Soft ideas, soft lines; hard ideas, hard lines
  • Our experience of an architectural space is strongly influenced by how we arrive in it.
  • Any design decision should be justified in at least two ways.
  • Good designers are fast on their feet.
  • Being process-oriented, not product-driven, is the most important and difficult skill for a designer to develop.
  • A proper building grows naturally, logically, and poetically out of all its conditions.
  • If you can’t explain your ideas to your grandmother in terms that she understands, you don’t know your subject well enough
  • Less is more
  • Less is bore

itp. itd. 🙂

12 komentarzy

  1. „Brakuję mi książki, która by mówiła, jak projektowanie interakcji wygląda w rzeczywistości, w procesie, w realnych przedsiębiorstwach, ze wszystkimi ograniczeniami, rozterkami, problemami i trickami…”

    Maciek, proszę Cię, to nie manual tylko rzecz akademicka 😀 Znasz teorię i praktykę, przecież wiesz, że to nie dla Ciebie pozycja. Na wprowadzenie dla studentów PJWSTK bardzo dobre.

  2. Ale to nie jest wcale takie dobre, bo nie przygotowuje do hmm zawodu 🙂 tylko wbija do głowy kupę różnych terminów, nie ucząc ich zastosowania. Obawiam się, że edukacja akademicka na świecie idzie w trochę innym kierunku, ale ja się nie znam 🙂

  3. ja wiem, ostatnio w modzie jest uczyć umiejętności bez wpajania wiedzy ;]

  4. Do tej wiedzy ja nie mam zastrzeżeń, idzie o formę (bulletpoint za bulletpointem), która nawet u mnie spowodowała ziewanie, co mówić o studentach 🙂 Przydałaby się jakaś narracja, przykłady biznesowe, przykłady z życia – Normana czyta się przecież super przyjemnie. Ale to praca akademicka, to nie może być strawna dla ludzi 😉

  5. Mam podobne odczucia do Macieja. Książki dla początkujących powinny skupiać się na sposobie podejścia do projektowania, wiedzy jak wystrzegać się błędów i z jakim dystansem podchodzić do różnych teorii – przede wszystkim jednak powinny zarażać ideą, tak, żeby chciało się czytać więcej. Przykładów z życia wziętych nie da się zastąpić nawet setką definicji. To z resztą problem znakomitej większość podręczników z wszystkich dziedzin. Tak jakby każdy taki podręcznik miał za cel wyedukować  mistrza danej dziedziny na kilkuset stronach.

    Poza ścisłym warsztatem teorii i technik z interakcją związanych, jest kilka drobnych (mnie osobiście kłujących w oczy) błędów związanych z innymi dziedzinami. Najbardziej chyba podskoczyło mi ciśnienie, jak czytałem o optymalnej wielkości „czcionki w punktach”. I kto dzisiaj przygotowuje prototypy w programach do tworzenia prezentacji?

    Książkę kupiłem. Ciesze się, że takie pozycje się pojawiają, ale komuś, kto dopiero zaczyna z HCI, UX, IA, IxD albo jakimkolwiek innym akronimem, nie polecam.

  6. Ta książka jest potężną pigułą wiedzy, ale zbyt skoncentrowaną i przez to trudno przyswajalną oraz mało praktyczną. Gdyby wybrać rzeczy najważniejsze i lepiej zilustrować je przykładami, efekt moim zdaniem byłby dużo lepszy (przykład to nie jest dla mnie tylko zdjęcie z podpisem, tak jak pani w kasku VR podpisana “wirtualna rzeczywistość”…). Nie umniejszam Marcinowi Sikorskiemu szerokiej wiedzy, ale wg mnie to nie jest książka przystępna dla początkujących.

    Czy student informatyki klecący swój pierwszy startup tę wiedzę wykorzysta? Wątpię.

  7. Maciej, nie chcę nikogo bronić, ale ewidentnie mylisz dwie sprawy – co wychodzi w komentarzach: jaka jest książka (więc ocenę merytoryczną) oraz do kogo jest adresowana.

  8. Marku, to akurat autor napisał we wstępie:

    „Podręcznik jest adresowany przede wszystkim do studentów kierunków związanych z informatyką i jej zastosowaniami, ale może być przydatny dla projektantów mediów interaktywnych, gier komputerowych oraz wszystkich specjalistów zainteresowanych projektowaniem interfejsu użytkownika.”

    btw, nakład to 500 egz :/

  9. Ja wiem, czytałem nawet 😉

    Chodzi mi jednak o to, by w recenzjach/opiniach oddzielać te dwa elementy. Znam bardzo dobre książki, które nigdy bym nie polecił osobom, które stawiają pierwsze kroki; i znam również takie, które chociaż są bardzo dobre dla początkujących, to we mnie wzbudzają co najwyżej… ziew.

  10. Ostatnia pozycja pokrywa się z moim doświadczeniem – najwięcej wspólnych tematów gdy idzie o projektowanie różnych rzeczy mam nie z grafikami czy frontend developerami, ale z moim przyjacielem który jest architektem 🙂

  11. ksiazka dla poczatkujacych a raczej podrecznik (pewnie znany wszystkim ale pisze – moze ktos skorzysta):
    Interaction design: beyond human-computer interaction / Preece, Rogers & Sharp.
    bardzo latwo sie czyta.. po trochu o wszystkim.

    The principles of beautiful web design/ Jason Beaird.
    coś dla tych co lubia konkrety.

    i dwie pozycje „must have” jezeli chodzi o testowanie:
    A practical guide to usability testing/ Joseph S. Dumas, Janice C. Redish.
    Usability inspection methods / edited by Jakob Nielsen, Robert L. Mack.

    + wlasnie zabieram sie za:
    Technology as experience / John McCarthy and Peter Wright.

    Pozdrawiam

  12. Ksiazki o infodesignie mozna lubic albo nie – osobiscie wole poczytac o architekturze budownictwa. Tych pierwszych jest malo, w porownaniu do innych pozycji o projektowaniu, wiec nie oczekujmy tresci wysokich lotow. Gdy dodamy do tego „1000 bledow w projektowaniu” Nielsena, moze sie okazac, ze prawie wszystkie projekty musimy badac, aby spelnialy pewne standardy. Badacze zacieraja rece, ale projektanci robia swoje – na szczescie. 🙂

    Chetnie odwroce kota ogonem. Mnie sie podobaja publikacje posiadajace dobre detale architektoniczne. I tu akurat – w przypadku stricte ksiazki – najwazniejsza jest jej tresc i architektura. Tym samym, pragne zachecic do czytania dobrych publikacji ksiazkowych, niekoniecznie zwiazanych z architektura.

    Nowi e-projektanci maja troche do nauczenia od ludzi off-line. Sama architektura informacji juz dawno temu wyszla poza siec. Byla poza nia, zanim jeszcze powstal internet. Stare wino, odkurzona butelka, nowa etykieta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *