Życzenia na 2012

Czego życzyłbym samemu sobie jako projektant(owi) i całej branży w nowym roku?

1) Samych dobrych briefów od klientów 🙂

Chciałbym dostawać zapytania, które jasno określają cele i kontekst projektu, grupę odbiorców – czyli definiują problem biznesowy, a nie przechodzą od razu do szczegółów rozwiązania. Niestety cały czas spory procent zapytań, to listy funkcji serwisu albo wręcz opisy interfejsu bez jasno opisanych celów, modelu biznesowego, opisu funkcjonowania usługi na poziomie organizacyjnym (procesy obsługi, systemy wspierające, możliwości pozyskania treści), a nie na poziomie makiety. Czyli bez tego, co naprawdę istotne.

Wydaje mi się, że ciągle wiele zapytań powstaje w ten sposób, że rozsyła się po firmie maile z prośbą do pracowników o wypisanie wszystkich potencjalnych funkcji serwisu, co prowadzi do wyprodukowania długiej listy feature-ów, które w żaden sposób nie wiążą się ze sobą i często nie mają sensu (np. nieśmiertelne forum dyskusyjne w serwisie korporacyjnym, newsy PAP w serwisie transakcyjnym itp.). Taka lista życzeń bez żadnej obróbki ląduje w briefie jako wymagania projektu – co jest najgorszym możliwym podejściem!

Niektórzy klienci próbują w briefie słowami projektować wygląd serwisu. Oto fragment z pewnego nowego zapytania, które jest dla mnie dobrym anty-przykładem (cytuję, bo to przetarg publiczny):

Wszystkie strony portalu będą wyposażone w 2 niezależne menu – poziome i pionowe:
– menu główne (poziome) – stałe zakładki, zawierające treści informacyjne zmieniane za pomocą panelu zarządzania portalem (CMS),
– menu dodatkowe (pionowe) – w pełni zmieniane z poziomu panelu zarządzania portalem (CMS).
Wszystkie podstrony portalu będą oparte na strukturze dającej możliwość dostosowania sposobu wyświetlania informacji do aktualnych potrzeb.

5.1. Nagłówek – będzie elementem wspólnym dla wszystkich podstron portalu. Będzie to obszar wizerunkowy zawierający grafikę związaną z projektem, logo oraz pole wyszukiwarki. Nagłówek będzie stałych rozmiarów, jego szerokość zajmie całą szerokość strony. Będzie zawierał delikatne elementy animacji wykonanych np. w technologii flash. Panel zarządzania portalem będzie umożliwiał zmianę nagłówka zarówno dla strony głównej, jak i dla pozostałych podstron głównych utworzonych działów. Dla stron poszczególnych działów portalu stworzone zostaną nagłówki odpowiadające tematyce tych działów. Będą one zawierały dodatkowo:
– nazwę działu,
– zdjęcie związane z tematyką działu,
– drobne szczegóły wyróżniające je od podstawowego nagłówka.

5.2. Menu główne – będą tworzyć przyciski, których nazwa oraz adres docelowy będą edytowalne z poziomu panelu zarządzania portalem. Efekty najazdu i zjazdu z przycisków będą animowane np. za pomocą wykorzystania technologii uniwersalnej , która zapewni tą samą funkcjonalność dla komputerów PC i platform mobilnych.. Kliknięcie któregoś z przycisków przeniesie użytkownika do odpowiedniego działu portalu.

5.3. Menu dodatkowe – w tej części będzie się znajdować menu nawigacyjne po podstronie portalu, czyli wszystkie przyciski prowadzące do poszczególnych działów portalu. Na stronie głównej menu dodatkowe będzie zawierało pierwsze i drugie zagnieżdżenie poziomu przycisków. We wszystkich działach portalu (z wyjątkiem strony głównej), poniżej elementów menu dodatkowego, będą się znajdować dodatkowe pola:
– Najnowsze artykuły – zawierające domyślnie 10 nagłówków z krótką treścią wstępną ostatnio napisanych artykułów wypisanych zgodnie z porządkiem chronologicznym wg żądanego kryterium sortowania (możliwość zmiany ilości artykułów, a także kryteriów ich sortowania w widoku, np. wg kolejności alfabetycznej tytułów, wg kolejności pojawiania się, wg ilości odwiedzin itp., z poziomu zarządzania stroną w panelu zarządzania portalem),
– Najczęściej czytane artykuły – zawierające domyślnie 10 nagłówków z krótką treścią wstępną ostatnio napisanych artykułów wypisanych zgodnie z porządkiem chronologicznym według żądanego kryterium sortowania (możliwość zmiany ilości artykułów),
– Banery – zawierający banery reklamowe o sprecyzowanych parametrach oraz formacie.

(…) itp. itd.

Uff, nie ma w tym nic przydatnego. Drogi Kliencie jeśli potrzebujesz zatrudnić projektanta, to nie próbuj wykonywać za niego jego pracy. To czego projektant potrzebuje to cel i kontekst biznesowy. Z wymyśleniem funkcjonalności i zaprojektowaniem szczegółów interfejsu sam sobie wtedy poradzi – za to mu przecież płacisz. Nie da się przygotować sensownego rozwiązania jeśli cały czas operujemy na poziomie obrazków bez osadzenia w biznesie i potrzebach użytkowników.

Jeśli nie jesteś pewny czego potrzebuje dostawca albo nie wiesz jak to opisać, to żadna ujma – zawsze możemy się spotkać, porozmawiać, pomóc spisać wymagania.

Service design – czyli coś co niektórzy mogą postrzegać jako kolejny modny buzzword – jest dla mnie m.in. sposobem na przeniesienie rozmowy o projektach z poziomu szczegółów konkretnych rozwiązań na szerszy poziom biznesowy.

2) Większej liczby projektów aplikacji mobilnych

Patrząc na swój plan prac na sam styczeń 2012 wierzę, że to życzenie ma akurat duże szanse się spełnić 🙂 Użytkownicy smartfonów stanowią już całkiem pokaźną i atrakcyjną grupę konsumentów, rynek tabletów na pewno będzie rosnąć. Wersja mobilna serwisu WWW jest już standardem każdego prawie zapytania. Wygląda na to, że w 2012 aplikacje mobilne przestaną być wisienką na torcie, a staną się kolejnym istotnym kanałem obsługowym, sprzedażowym, marketingowym.

3) Zaangażowania projektantów interakcji w projektowanie interfejsów urządzeń

Na świecie to normalne – w Polsce ciągle ewenement. Oczywiście pewnie w naszym kraju po prostu nie powstaje wiele tego typu projektów, ale można powiedzieć że nie ma współpracy między projektantami wzornictwa przemysłowego, a projektantami UX. Będąc jurorem w konkursie Dobry Wzór 2011 zwróciłem uwagę na raczej kiepskie wykonanie interfejsów produktów elektroniki użytkowej, które zostały nominowane.

A na przykład ubiegłoroczny case termostatu Nest (startup byłych pracowników Apple) pokazuje, że dobry interfejs może zmienić pozornie nieciekawe urządzenie w rewolucyjny produkt.

Bardzo chciałbym pracować nad tego typu projektami w nowym roku.

(O projektowaniu interfejsów urządzeń pisałem w zeszłym roku tutajtu.)

4) Śmierci eksperckiego „audytu usability”

Bo to jakiś relikt z początków branży około 2005 roku 🙂 Nie chodzi mi tutaj o samą metodę, ale o sens takich projektów. Powiedzmy sobie szczerze: klient tak naprawdę nie potrzebuje audytu, ale przeprojektowania swojej aplikacji. Dlaczego więc nie zaangażować specjalisty od razu do projektowania zamiast audytu? Po co komu kilkusetstronicowy dokument z opisem błędów, jeśli można je od razu poprawić? I tak będzie do tego później potrzebny projektant. A dla projektanta taki dokument jest generalnie mało przydatny, bo sam dostrzeże opisane problemy.

Wszystkiego dobrego 🙂

19 komentarzy

  1. Thumbs up to „death to expert reviews”. Haven’t done one in ages and hope I never will. Waste of time and money indeed.

  2. Audyt jest tańszy niż wdrożenie zmian. Audyt pozwala przekonać do wdrożenia zmian. Audyt może być także formą kontroli realizacyjnej i podstawą do reklamacji.

  3. @Christobal

    Jest tańszy, bo nic nie zmienia. Służy do przekonywania czyli jest zwykle sprawą polityczną i teza jest z góry przyjęta (udowodnijmy, że jest źle/jest dobrze). Nie jest żadną podstawą do reklamacji, bo jest subiektywny (nie jest to testowanie bugów w oprogramowaniu).

  4. Nic nie zmienia, bo ma na celu pokazanie, co można inaczej. Nie zrobienie inaczej.
    Jest narzędziem do przekonywania, że warto zmienić, czytaj: warto wydać pieniądze na zmiany.
    Audyt z założenia jest obiektywny.
    Choć autorzy rozwiązania które jest audytowane na pewno będą twierdzić coś zgoła odmiennego.

  5. @Christobal

    No niestety każdy taki audyt jest subiektywny, bo jest oceną konkretnego rozwiązania według interpretacji wybranych zasad projektowych i doświadczenia eksperta. Można próbować nadać mu pozory obiektywności przez zaangażowanie większej liczby ekspertów i uśrednienie wyników, i tylko tyle. W praktyce, jeśli komuś zapłacono za audyt, to czuje się zobowiązany do wyszukania jakiś błędów, nawet jeśli są drobne i dyskusyjne 😉

  6. Macieju.
    Pisząc w ten sposób podważasz sens istnienia instytucji audytu. Mało tego, zaprzeczasz sensowi istnienia Twojego bloga. Jeśli bowiem przyjąć, że jako ekspert jesteś subiektywny, to równie dobrze można przyjąć, że napiszesz to, za co Ci zapłacą a nie to co wynika z Twojej wiedzy i badań. Będąc subiektywnym z założenia, nie będziesz wiarygodny w porównywaniu rozwiązań, bowiem zawsze zachodzić będzie podejrzenie, że faworyzujesz jedno kosztem innych.

    Tym się właśnie ekspert różni od wszelkiej maści fachowców, że potrafi być obiektywny w analizie i ocenie… nie musi niczego wyszukiwać. Widzi i pokazuje.

  7. @Christobal

    Podważam sens audytu w praktyce rynkowej jako samodzielnego produktu – oczywiście.
    W projektowaniu istnieje wiele różnych rozwiązań dla każdego problemu. Każde rozwiązanie ma swoje lepsze i gorsze strony. Żaden ekspert nie posiada rozwiązania idealnego dla każdego problemu i okoliczności. Istnieją badania, które pokazują, że eksperci podczas audytu różnią się mocno jeśli chodzi o liczbę wskazanych błędów i ocenę ich ważności. Audyt ma charakter hipotezy, a nie prawdy objawionej.
    Najlepszą weryfikacją są zawsze wyniki biznesowe i satysfakcja (lub jej brak) użytkowników. Zamiast bawić się w audyty lepiej badać z użytkownikami, obserwować efekty, projektować, optymalizować.

  8. Oczywiście masz rację. Niemniej to klient decyduje o tym czy chce zmienić zdanie po usłyszeniu 5 różnych hipotez, których koszty będą szczątkowe, czy jednak będzie się trzymał wybranego i zapłaconego w całości rozwiązania.
    Postulowanie, że czegoś na rynku nie powinno być, to przejaw niedojrzałosci postrzegania rynku jako obszaru, na ktróry może ze swoim produktem wejść każdy.

    Skoro audyt traktujemy jako hipotezę, to gotowe rozwiązanie jest eksperymentem na żywym organizmie. Niekoniecznie tańszym dla sektora MSP.

  9. @Christobal

    Koszty nie będą szczątkowe, jeśli będzie trzeba zapłacić 5 specjalistom za audyt, a potem kolejnemu za projekowanie. Będą wtedy wyższe, niż po prostu przeprojektowanie rozwiązania.
    Każde działanie biznesowe jest w pewnym sensie eksperymentem – nigdy nie masz pewności czy „to chwyci”, tak jak zakładasz. Taki lajf.

  10. Mógłbym się z Tobą zgodzić pod warunkiem, że suma kosztów 5 specjalistów równałaby się kwocie wdrożenia…
    A niech tam. Załóżmy, że kosztuje tyle samo. Otrzymujemy w przeciągu powiedzmy miesiąca, 5 analiz zagadnienia. Zapłaciliśmy. Przez kolejny miesiąc porównujemy analizy i wyciągamy wnioski.
    Po dwóch miesiącach i poniesieniu kosztów równych wdrożeniu, wiemy już co i jak mamy zrobić.
    Wdrażamy przez kolejne 6 miesięcy.
    Suma 2 + 6 = 8 miesięcy.

    A teraz wariant Twój.
    Zamawiamy. Wykonuje się, dla równowagi jak poprzednio, 6 miesięcy. Gotowe, płacimy. Coś jednak nie hula jak trzeba. Szukamy błędów. Po miesiącu wynajęty gość znajduje niedoróbki, wykonawca usuwa je w kolejnych dwóch. Niestety niektóre błędy są na tyle poważne, że trzeba zmienić wykonawcę i znów zapłacić. Drugi wykonawca po 6 miesiącach (termin taki sam dla równowagi) oddaje gotowy produkt.
    Suma: 6 + 1 + 2 + 6 = 13 miesięcy.

    5 miesięcy kosztowało „najpierw zrobię potem pomyślę czy dobrze zrobiłem”.

  11. @Christobal

    Bzdura. To tak nie działa w rzeczywistości. Czy byłeś kiedyś odpowiedzialny za tego rodzaju roczny-półroczny projekt? Czy piszesz z doświadczenia? Nie odnoszę takiego wrażenia.

    W ogóle używanie słowa „błędy” sugeruje mi, że masz jakieś dziwne pojęcie o procesie projektowym. Może tak to działa w jakiś hardkorowych software house-ach. Developer developuje, audytor audytuje, po czym developer developuje poprawki swoich „błędów” wg audytora, i tak to się kręci. Tylko projektanta tam nie ma i sensu.

    Po Twoim dwumiesięcznym audycie (prawdopodobnie wykonanym przez praktykantów, bo nie wiem czy znajdziesz 5 dobrych specjalistów chcących poświęcić czas na coś takiego) do pracy powinien dopiero usiąść projektant i dopiero, kiedy on wykona swoją pracę „wiemy już co i jak mamy zrobić”. Co jeszcze nie gwarantuje, że projekt jest doskonały. A projekt może być nieudany na bardzo wielu poziomach: biznesowym, strategicznym, projektowym (m.in. użyteczność), technicznym.

    Czy słyszałeś o prototypowaniu? Projektowaniu iteracyjnym? Minimum Viable Product? Agile? Testy A/B? Jakiś metodach sensownej pracy nad projektem, które pozwalają na minimalizowanie ryzyka?

  12. co to jest projektowanie iteracyjne? chodzi o dzialanie w petli?

    z mojego doswiadczenia.. mozna minimalizowac bledy przy projektowaniu ale jednak warto zeby ktos ‚z zewnatrz’ obajrzal efekt koncowy..

    ale moze to mozna zaliczyc np. do user based evaluation jako czesci projektowania.

  13. @Zuza

    http://en.wikipedia.org/wiki/Iterative_design
    Projektowanie zorientowane na użytkownika (user-centered design) także jest modelem iteracyjnym.

    I oczywiście jak najbardziej projektant powinien konsultować swoją pracę z innymi – innymi specjalistami, użytkownikami, zakładam też że zlecający projekt nie są ignorantami, ale znają swoją branżę, klientów, konkurencję, wiedzą co chcą osiągnąć. Ale nie musi to oznaczać, zwykle nie oznacza, i nie koniecznie powinno sformalizowanego audytu.

    W mojej firmie praktycznie wszystkie projekty są konsultowane wewnątrz zespołu UX zanim zostaną przedstawione na zewnątrz. Perspektywa innej osoby zawsze wnosi dużo dobrego do projektu.

  14. ach racja. ja spotkalam sie z okresleniem iterative user centred desing jako jednego z modelu projektowania.. obok spiral lifecycle, waterfall design lifecycle, star model.. etc.
    juz parokrotnie sparzylam sie na tym ze polskie odpowiedniki angielskich nazw nie zawsze pokrywaja sie w znaczeniu -_-

  15. Co rusz widzę w sieci zaproszenia do opowiadania o pomysłach a eksperci ocenią, które z nich się nadają i pomogą wdrożyć. Palcem linków pokazywać nie będę.
    Skoro zatem specjaliści mają czas niezobowiązująco oceniać pomysły, to czemu nie mieliby znaleźć czasu na płatny audyt?
    Natomiast oceny kwalifikacji takiego specjalisty (ewentualnie ich lekceważenia) nie podejmowałbym się w sposób jaki to zrobiłeś Ty. Zadufanie odpycha. Podobnie jak nagłe łapanie za słówka oraz usiłowanie personalizowania dyskusji.
    Wybacz więc, że nie podejmę tego wątku i nie będę tutaj pisał czym się zajmuję i ile czasu.

    Nie sądzę by istniała metoda prowadzenia projektu, która gwarantowałaby doskonałość, tak jak nie sądzę, by istniał takowy zespół. Do truizmów odnosić się nie ma sensu.

  16. @Christobal

    Podejmuję kwestię tego jak ten produkt funkcjonuje na rynku. Dlatego pytanie o własne doświadczenia jest bardzo na miejscu, aby nie teoretyzować. Ja swoje doświadczenia i obserwacje mam, i nie są one zbyt pozytywne (jako osoba wykonująca, odbierająca i zlecająca takie audyty).
    Nie mam powodu ani dalszych chęci, aby Cię odwodzić od eksperckich audytów usability jeśli tak mocno w nie wierzysz. Ja z mojej strony pozostaję nieprzekonany Twoimi argumentami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *